Tęskno mi, Boże
Do tego, czego nikt nie może
Ocalić od zapomnienia
Gdy mnie już tu nie ma
Tęskno mi do
Poranków mglistych
Co mosty bieliły mlekiem
Gdy krok za krokiem upadałam
Tęskno mi do
Malinowych obłoków
Goniących za śmiechem apolliniej siostry
Gdy Riannon szeptała słodkie słówka
Tęskno mi do tęskności
Skomplikowanej w swej beznadziejności
Tętniącej pozornym niezrozumieniem
Gdy ziemia pod stopami drży od śmiechu innych.
Tęskno mi, Boże
Do czasów przeszłych i przyszłych
Prostych i barwnych
Gdy teraźniejszość dusi swą lekkością.
