.

.

niedziela, 12 stycznia 2014

Gość



Obudziła mnie ciemność
Poczułam jej zgniły cierń
Tak blisko mojego serca

Obudziłam go ja
Jego sześcioliterowe imię
Strach

Niczym martwy koń
W ostatnim śmierci tańcu
Ruszył przez suche ścieżki mych żył

Skostniałymi palcami pierwszej miłości
Objął mą wątłą  szyję
Kamiennymi szponami wbił  się w bladą skórę

Cicho zaintonował
Starą pieśń bogów
Co umarli dla nieba i piekła

Sczerniałymi wargami pozdrowił
Wilczy skowyt mej krwi
Płacząc wraz z nią

Uśmiechnął się
Odsłaniając połacie zaprzepaszczonych dni
Które co noc zabierał mi

I gorzkim jak każda noc
Pocałunkiem krwi
Odebrał kolejny z nich. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz