Na złoto pachnącej łące
W makach płatków utopionej
Zaplatam włosy w warkocze
Wplatając w nie kolce
Czarnej róży Pana swego
Co uraczył mnie uśmiechem
I cichym szeptem na balu
Rzekł
"Czy zechcesz zostać moją Panią?"
Skinęłam głową, urzeczona
Jego tajemniczym obliczem
Wziął pod ramię i poprowadził
W rytm walca księżycowego
Goście zachwyceni
Tańczyli naokoło nas
Kolorowe jedwabie i atłasy
Białe koronki i perłowe uśmiechy
"Szczęścia, moi drodzy"
Zakrzyknął jeden z nich
" Niech żyje ostatni walc"
Odkrzyknął drugi tubalnym basem
Tańczyli, wirowali, aż zlali się wszyscy w kolorowe plamy
Tylko my
Poruszeni tym widokiem
Staliśmy uśmiechnięci
"Czemu nie tańczymy" spytałam zdziwiona
Chwycił me dłonie
I wtedy odparł
"Jeszcze nie czas, moja droga Śmierci Pani"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz