My. dzieci wiecznej żałości
Co ściska nasze wysuszone od łez serca
Śpiewamy słodką pieśń Żniwiarza
Naszego ojca i pocieszyciela
Naszego brata i wybawiciela
Jego gnijący płaszcz opoką
Jego stalowe szpony pieszczotą
Jego ostry głos miłością
Jego krwawy pocałunek nadzieją
Śpiewamy pieśń Żniwiarza
Co przybędzie na swym płowym koniu
W ślad za nim podążymy
Gościńcem wypełnionym wonią padliny
Wyśpiewamy chórem imię jego
U bram ciemnej doliny
Którą królestwem wiecznym okrzyknięto

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz